» Blog » Dumka o prokrastynacji
19-01-2014 16:44

Dumka o prokrastynacji

W działach: Dumka erpegowa, plane poleca, życie | Odsłony: 456

Dumka o prokrastynacji

Moi drodzy!

Jestem pod sporym wrażeniem publicznego „rachunku sumienia” Senthe. A że sam też mam z prokrastynacją problemy, chcę dołączyć do dyskusji i opisać własną drogę przez mękę czynnego zwlekania. Trochę o własnych problemach napisałem kilka miesięcy temu, dziś chcę podzielić się z Wami trzema działającymi rozwiązaniami, jakie niedawno odkryłem.

Alea iacta est

Prokrastynacja często wynika z perfekcjonizmu i zbyt wysokich aspiracji. Kiedy nie robię nic pożytecznego wynika to zwykle z lęku przed… nie robieniem czegoś pożytecznego! Gdy mam na głowie kilka równie ważnych spraw nijak nie potrafię rozsądzić, która z nich jest najważniejsza. Każda z nich naciska więc na mnie równie mocno, bym się nią zajął, a do mnie dociera przeraźliwa świadomość: gdy zajmę się jedną, jej pilność zacznie spadać, a reszty – rosnąć! Będę się więc zajmował tym, co najmniej pilne, bo wyjściowy poziom pilności był dla wszystkich spraw taki sam. Wiem, że takie myślenie jest głupie, ale za bardzo chcę działać w najlepszy możliwy sposób, by wygonić je z głowy i zacząć działać w ogóle.

Długo męczyłem się z takim problemem i wreszcie uznałem, że kolejność pracy ktoś musi ustalać za mnie, bo sam nie potrafię tego zrobić tak, by nie czuć się winnym jakiegoś zaniechania. Spróbowałem metody godnej erpegowca – rozpisywałem tabelkę rzeczy do zrobienia i losowałem kostką ich kolejność.

Zadziałało świetnie. Nie musiałem sobie tłumaczyć, czemu zaczynam akurat od pracy na literaturę a nie lektur ze statystyki, bo przecież powodu nie ma – tak po prostu wypadło. Uwolniłem się od parcia na ustalenie najlepszej możliwej kolejności i stworzyłem eleganckie narzędzie do tworzenia kolejności tylko, albo aż, dobrych.

Kombo!

Często prokrastynuję przy grach i bardzo lubię widzieć, jak nabijam sobie punkty – złota, doświadczenia, ciasteczek, czegokolwiek. Jednym z mechanizmów, jakim gry wciągają jest to, że rozwój robi się w nich coraz szybszy, a więc na przykład w cRPG potwory na wyższych poziomach są warte więcej PD. Patrząc na to, ile punktów postaci już mają ten rozwój zwykle jest iluzjoryczny (proporcja PD zdobytych do już posiadanych raczej spada, niż rośnie), ale ja tej iluzji dość łatwo ulegam.

Stąd wpadłem na pomysł kombowania w gamifikacji. Kilka razy próbowałem notować sobie na komórce pedeki za mądre spędzanie czasu i to jako-tako działało, ale naprawdę rozwinąłem skrzydła właśnie kombowaniem tych punktów. Ustalałem sobie przykładowo, że żeby kupić sobie podręcznik do Deadlands muszę uzbierać 1000 PD (mnóstwo przy „stawkach” za różne zachowania), ale każde 100 zebranych już punktów dodawało mi x1 do „mnożnika”. Czyli mając ich 100 mnożyłem każde kolejne razy 2, przy 300 razy cztery i tak dalej. „Uczciwie” musiałem więc zdobyć ich tylko około 300, resztę generował dla mnie „system”. Ale jednak to dążenie do tysiąca i mnożniki zmieniały perspektywę, sprawiały, że wyraźniej widziałem swoje postępy i nie mogłem się nimi znudzić. Gdy nabijanie pojedynczych PD spowszedniało, stały się one podwójne, gdy podwójne przestały być motywacją, na scenę wkraczały potrójne.

Takie podniecanie się wielkimi liczbami brzmi pewnie dość dziecinnie, ale było bardzo skuteczne. I, co ważne, oferowało „odwyk” od samego siebie – po przejściu dwóch takich cykli, uporządkowaniu sobie życia i kupieniu w nagrodę kilka fajnych książek nabijanie sobie mnożników wydało mi się zbyt krzykliwe i niepotrzebne po prostu, więc z niego zrezygnowałem.

HabitRPG

Korzystam z tej „gry” od kilku dni i na razie jestem bardzo zadowolony. Trochę już o niej napisałem przedwczoraj (w połowie notki), tu dodam tylko, że oferowane przez Habit rozróżnienie na nawyki i obowiązki (habits i dailies) pozwala bardzo dobrze ułożyć sobie plan działania, a także zmusza do przemyślenia, co właściwie zrobić muszę a co tylko mogę. Habit sam w sobie ma drobny mechanizm kombowania (streak bonus), a ja dodatkowo go wzmacniam, rozpisując jeden trudny obowiązek na dwa, o różnym stopniu trudności – w tym tygodniu chcę się uczyć do sesji przez co najmniej dwie godziny dziennie, więc dałem sobie obowiązek „ucz się do sesji godzinę” na łatwym poziomie trudności i „ucz się drugą godzinę”, tym razem trudny. Z jednej strony pozwala mi to na jakże lubianą w XXI w. natychmiastową gratyfikację, a z drugiej budzi poczucie, że dwie godziny nauki jednego dnia są cenniejsze, niż w dwa różne dni. A że sesja to ważna sprawa i chyba nie można się do niej uczyć za dużo (przynajmniej na 10 dni przed jej początkiem), dodałem sobie w nawykach „ucz się kolejną godzinę”, które mogę sobie nabijać, ile chcę – ale oczywiście najpierw muszę przejść przez dwie obowiązkowe godziny.

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5
Polter to już nie fantastyka tylko portal o chorobach psychicznych? Ludzie czy wy nie przesadzacie?
19-01-2014 16:56
Kamulec
   
Ocena:
+5

Ciekawsze jest to, że takie wpisy zbierają najwięcej polecanek. Feminizmie, wróć!

19-01-2014 17:11
Planetourist
   
Ocena:
+7

Cóż, z mojej perspektywy  Polter od zawsze był portalem między innymi o życiu geeków. Którego to życia przykrą, ale często ważną częścią jest prokrastynacja. Z kolei chorobą raczej nie jest, a jeżeli już, to cywilizacyjną. Czy przynajmniej dużo łatwiej rozwijającą się w naszej cywilizacji.

19-01-2014 17:15
mr_mond
   
Ocena:
+4

@tylda
Tak naprawdę to chytry plan miłośników dzieci i kotów: gdy już marudzenia malkontentów na notki o prokrastynacji sięgną szczytu, dzieci i koty powrócą w chwale i nikt nie będzie na nie narzekał.

EDIT: I już pojawiła się notka Z Enterprise'a o dziecku. Przypadek?

@Planetourist
Świetne sposoby! Habit RPG, jak już wspominałem w różnych miejscach, u mnie działa średnio, ale kostki i pedeki mają potencjał i ogromnie mi się podobają. Zamierzam spróbować.

19-01-2014 17:36
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

RPG się już skończyło, teraz mamy odpad życia ludzi którzy kiedyś w tym siedzieli. Wszystko zostało już powiedziane, ale za długo się w tym siedzi by jednak skasować konto.

Podtrzymywanie życia, wegetacja, leczenie paliatywne. Jakoś tak z tym mi się to kojarzy. Nowe RPG jest świeże przez kilka dni, później już jest passe. Stare RPG mają kupę wad, ludzie w nie grają i dalej narzekają.

Tradycja silniejsza od rozsądku.

19-01-2014 22:45
Gawk
   
Ocena:
0

Prokrastynacja często wynika z perfekcjonizmu i zbyt wysokich aspiracji. Kiedy nie robię nic pożytecznego wynika to zwykle z lęku przed… nie robieniem czegoś pożytecznego! Gdy mam na głowie kilka równie ważnych spraw nijak nie potrafię rozsądzić, która z nich jest najważniejsza

Całej notki nie czytałem, ale to zdanie mi się podoba. Wreszcie ktoś określił prokrastrynację tym, czym ona w istocie jet (czyli odmianą depresji). Mówiąc inaczej, prokrastrynacja, to taki uboczny efekt Power Gamingu. Dalej jest jednak nieco gorzej.

Często prokrastynuję przy grach i bardzo lubię widzieć, jak nabijam sobie punkty – złota, doświadczenia, ciasteczek

Opisany przez ciebie perfekcjonizm często jest udziałem ludzi z ADHD właśnie. To znaczy - nerwica natręctw. Czyli zbieractwo chociażby, i obojętnie, czy to są cyferki w RPG, czy przedmioty w realu. A ludzie z ADHD są właśnie szczególnie podatni na uzależnienia od gier komputerowych, ponieważ te najbardziej zajmują ich myśli i skupiają całą uwagę. Dlatego po tym fragmencie nie można się zgodzić, że to jest efektem prokrastrynacji. Nawet, jeśli depresja byłaby dwu-biegunowa.

Z depresją jest trochę inaczej, bo ta może mieć kilka różnych postaci.

 

Każdy sposób jest dobry, żeby sobie pomóc. O ile działa. Jednak te wszystkie sposoby domowe działają tylko wtedy, jeżeli schorzenie jest w formie szczątkowej, bądź dopiero rozwijającej się. Jednak w takim wypadku rzadko kiedy w ogóle ktokolwiek jest je w stanie zauważyć. Zwłaszcza sam chory. Dlatego ludzie, którzy są sami w stanie sobie pomóc, to bardzo mały ułamek procenta, bowiem są to ludzie ponadprzeciętnie inteligentni. Stąd pewnie można u nich określać depresję mianem prokrastrynacji. W innym wypadku depresja musi się rozwinąć, by w ogóle mogła zostać zauważona, a co dopiero rozpoznana.

Drugą ewentualnością jest to, że choroba jest wymyślona i wynika z powielania trendów. Co niestety zdarza się bardzo często. Kiedy coś staje się nagłośnione i modne, to potem każdy przypisuje wszystko własnie pod tą kwestię.

20-01-2014 09:15
mr_mond
   
Ocena:
+2

@Scath
Pozwól, że zapytam: czy jesteś psychologiem albo psychiatrą? I czy masz uprawnienia, żeby diagnozować ludzi przez internet?

20-01-2014 09:50
Gawk
   
Ocena:
0

Pozwól, że zapytam: czy jesteś psychologiem albo psychiatrą? I czy masz uprawnienia, żeby diagnozować ludzi przez internet?

Powszechnie wszystkim wszem i w wobec wiadomo, że jesteś TROLEM, a twoje zapytania i wchodzenie w interakcję z innymi użytkownikami jest spowodowane dążeniem do wywoływania sporów i konfliktów. Co potwierdzasz na każdym kroku manipulując informacjami i kasując komentarze, bagatelizujesz uczucia innych.

 Dlatego też nie będę wchodził z tobą w jakiekolwiek rodzaj konwersacji, a twoje pytania zignoruję.

 

20-01-2014 10:08
Senthe
   
Ocena:
+2

@mr_mond

Oj przestań, nie trzeba być psychologiem, by wiedzieć, że prokrastynacja to odmiana depresji, a perfekcjonizm jest jak ADHD, to znaczy nerwica natręctw, czyli zbieractwo. : D

20-01-2014 11:39
Gawk
   
Ocena:
0

Trol trolem pogania. To jak z karaluchami. Wiadomo, że oni zawsze chodzą w kupie i liżą sobie odnóża.

20-01-2014 11:45
Headbanger
   
Ocena:
+1

A jak ja zapytam? Bez ideologii tym razem :)

20-01-2014 13:51
Gawk
   
Ocena:
0

No przecież mówiłem, że one są jak karaluchy. Karaluchy zachowują się dokłądnie tak samo. Najpierw wysyłają zwaidowcę. Jeśli ten bezpiecznie powróci, to wysyłają szperacza, a następnie rozpełzają się gromadnie.

 

Najpierw był mond, potem doszła Senthe, teraz Head, Hmm...

20-01-2014 16:03
Headbanger
   
Ocena:
0

To my mamy jakiś hive-mind tak?

20-01-2014 16:13
Planetourist
   
Ocena:
+2

Scath, dwie sprawy. Po pierwsze diagnozowanie przez Internet (a zgadzam się z Mr_Mondem, że to właśnie robisz) jest niewłaściwe nawet dla psychologów, pomoc psychologiczna wymaga bezpośredniego kontaktu z pacjentem - i mówię to jako student psychologii po zajęciach z psychopatologii oraz rozmowy psychologicznej.

Po drugie opisywanie prokrastynacji w kategorii skutków czy wariantu choroby psychicznej - czy to ADHD, czy depresji - jest po prostu szkodliwe. Szafowanie medycznymi terminami sprawia, że z problemu, z którym można sobie poradzić (patrz np. wpis Senthe i jej pozytywne doświadczenia z HabitRPG) robi się coś, czym powinien się zająć specjalista. Przypisywanie ludziom jednostek chorobowych, zwłaszcza otoczonych taką złą sławą, jak "nerwica natręctw", jest odczłowieczające i w niczym nie pomaga. Przynajmniej poza gabinetem psychiatry lub psychoterapeuty.

20-01-2014 17:31
Gawk
   
Ocena:
0

Scath, dwie sprawy. Po pierwsze diagnozowanie przez Internet (a zgadzam się z Mr_Mondem, że to właśnie robisz) 

Jeżeli zgadzasz się z mondem, to nie zgadzasz się ze mną. Jeżeli niez gadzasz się ze mną, to jesteś trolem. Inaczej: Jeśli zgadzas zsię z nim, że ja diagnozuję, to zacznij się leczyć. Albo czytać ze zrozumieniem. Albo - zamiast się zgadzać - wskaż mi, w któym miejscu kogoś zdiagnozowałem. :)

 

Po drugie opisywanie prokrastynacji w kategorii skutków czy wariantu choroby psychicznej - czy to ADHD, czy depresji - jest po prostu szkodliwe.

Ponieważ prokrastrynacja jest schorzeniem psychicznym. I jest szkodliwa. Więc co chcesz powiedzieć, że prokrastrynacja, to mit? Bo nie rozumiem. To jakieś nowe schorzenie-nieschorzenie które nie wymaga konsultacji ze specjalistą i każdy może sobie z nim poradzić "domowymi" sposobami? 

To może rzeczywisćie jakisnowy trend, i prokrastrynacja została wymyslona po to, żeby ludzie mieli co rozwiązywać. Bo jak powszechne wiadomo, ludzie są stworzeni do rozwiązywania problemów i wyzwań - na tej zasadzie fnkcjonują. Jeśli problemów nie ma - wymyslają je.

 

Szafowanie medycznymi terminami sprawia, że z problemu, z którym można sobie poradzić (patrz np. wpis Senthe i jej pozytywne doświadczenia z HabitRPG) robi się coś, czym powinien się zająć specjalista.

 

Brak użycia medycznych terminów, lub zastąpienia nazwy inną.

1) Nie zmienia istoty problemu

2) Nie sprawia, że takowy znika, lub nie istnieje

3) Nie niweluje jego skutków

4) Nie usuwa przyczyn

 

Cytując klasyka: "To co zwiemy różą, pod inną nazwą nie mniej by pachniało".

 

Korzystanie z pomocy specjalistów nie jest zbrodnią - od tego oni są. Od KONSULTACJI i określenia czy mamy problem, a jeśli tak, jak bardzo jest on rozwinięty. Wiadomo też, że łatwiej jest zapobiegać niż leczyć, a do lekarza nie powinno się isć na ostatnią chwilę. Znasz ulubione przysłowie lekarzy? "Jeśli boli, to znaczy, że jest już za późno". Prokrastrynacja jest schorzeniem, i od tego sa specjaliści. Ja wiem, żę ostatnio modne stały się "porady lekarskie przez internet", ale osobiście w nie nie wierzę. Tak smao, jak w medycynę naturalną. Jeśli jesteś w stanie sam sobie pomóc grajać w habit RPG, to nie jesteś chory, tylko pajacujesz.

 

Przypisywanie ludziom jednostek chorobowych, zwłaszcza otoczonych taką złą sławą, jak "nerwica natręctw", jest odczłowieczające i w niczym nie pomaga. Przynajmniej poza gabinetem psychiatry lub psychoterapeuty.

Otaczanie złą sławą jakchkolwiek chorób jest idiotyczne. Natomiast przypisywanie ludizom jednostek chorobowych zgodnie z prawdą nazywa się właściwą diagnozą. właciwa diagnoza jest pierwszym krokiem na drodze do wyleczenia. Ludzie chorują. Nie rozumiem więc, co widzisz nieludzkiego w ich chorobie.

Jeśli chcesz powiedzieć, że ludzie powinni swoje chroby ukrywać, to nie nazwę cię tak, jak powienem, bo będzie to wulgarne, ale nie chcę obrzić tej grupy osób.

O niektórych chorobach czy schorzeniach nawet powinno się informować innych, a nie ukrywać. Ponieważ takie zatajanie moze zaszkodzić tak samo nam, jak i tym ludziom.

Ja mam ADHD. Mam nerwicę. Nie czuje się przed to odczłowiczony. Może ty masz jakiś problem, któy powinieneś skonsultować ze specjalistą?

20-01-2014 18:56
Headbanger
   
Ocena:
0

Gratuluję, że masz nerwicę i ADHD, ale jeszcze ważniejsze jest to, że masz monopol na prawdę i brak kultury (+ język demagoga).

20-01-2014 23:54
Siman
    @Planetourist
Ocena:
+1

Po drugie opisywanie prokrastynacji w kategorii skutków czy wariantu choroby psychicznej - czy to ADHD, czy depresji - jest po prostu szkodliwe.

To dosyć zaskakujące co mówisz (biorąc pod uwagę, że studiujesz psychologię i coś na ten temat wiesz), ponieważ z autopsji znam dosyć dobrze przypadek osoby, która prokrastynowała w sposób ekstremalny dosyć i dużo mówiła o tym, że nie może sobie poradzić z tym problemem. Po jakimś czasie zdiagnozowano u niej depresję, zaczęła leczenie farmakologiczne i terapię - z niezłym skutkiem. Później ta osoba stwierdziła, że z postępem leczenia problem prokrastynacji zaczął przechodzić niejako "przy okazji" i uważa, że był to skutek uboczny problemów z depresją, których wcześniej nie była świadoma.

To oczywiście czyste anecdata, nie mam zamiaru tu forsować teorii o prokrastynacji jako chorobie, niemniej jednak z mojej styczności z osobami z depresją (a mam jej, nie wiedzieć czemu, dosyć sporo) zawsze odnosiłem wrażenie, że to problemy nawet jeśli nie ściśle powiązane ze sobą, to przynajmniej mniej lub bardziej współwystępujące.

Ale w sumie o co innego mi chodzi, bo przecież do psychologa nie chodzą wyłącznie ludzie z diagnozą od psychiatry. Jeśli ktoś ma problem z którym nie potrafi sobie poradzić, to powinien skorzystać z pomocy ludzi do takiej pomocy wykwalifikowanych. Stwierdzanie, że każdy kto walczy z prokrastynacją na pewno sobie poradzi sam, jest takim trochę stawianiem diagnozy przez internet, o którym wszyscy tu się rozpisujecie.

21-01-2014 01:07
Gawk
   
Ocena:
0

jeszcze ważniejsze jest to, że masz monopol na prawdę

 

Prawda jest nudna. Ludzie wolą troling i kłamstwa. Co widać chociażby na przykładzie tej nieszczęsnej prokrastrynacji. To pokazuje, jak ludzie są ograniczeni. Ktoś im rzuca notkę na blogu napisaną fachowym bełkotem, a zaraz mamy studenta psychologii, który dobitnie wyjasnia nam stek kolejnych bzdur. A potem powstają memy.

 

i brak kultury

 

Tak, wiem. W niektórych środowiskach nieodginanie małego palca podczas picia herbaty jest brakiem kultury. W wypadku modnego w necie nadętywizmu, z brakiem kultury zaczęto utożsamiać cokolwiek, dzięki czemu można było poczuć się lepiej względem drugiej osoby, poprzez jej poniżenie/dyskredytację etc.

 

Zatem jesteś prosty człowiek = cham. Robisz błędy = idiota. Irytujesz się  = jesteś trolem. Piszesz w prosty sposób = debil. Reagujesz agresją na czyjeś chamstwo = jesteś gnojem/bydlakiem/trolem - wiadomo. :)

 

Najlepsze jest to, że w 80% przypadków nie obrywa się prowodyrowi, tylko ofierze. Ale to przecież w Polsce nic nowego. Dlatego od jakiegoś czasu przestałem się obruszać na te żarciki o ty, jakoby polacy mieli "buthurt", jako umiejętnośc wrodzoną. Coś w tym jest. Ale to pewnie wina postkomunicznego czynnika, który mutuje  i uszkadza nasze komórki, jak radiacja.

 

 

 

 

21-01-2014 01:34
Headbanger
   
Ocena:
+3

Mieszkam z psychologiem (pracującym w poradni), który sporo o swojej pracy opowiada.  Muszę przyznać, że Planetourist ma rację - dopóki jakoś sobie radzisz w życiu bez pomocy specjalisty to jest OK i radź sobie dalej, staraj się doskonalić (w sensie ograniczania "problemu"). Jak już nie dajesz rady i nic nie pomaga to wtedy specjalista. Zaburzenia psychiczne to nie są automatycznie choroby psychiczne, tak jak stany depresyjne nie są depresją. Dla osoby obciążonej problemem to nie jest istotne czy prokrastynacja jest odmianą depresji czy oddzielną jednostką chorobową, czy w ogóle ma kod ICD-10 czy nie. Ważne jest to, że to problem, który trzeba rozwiązać. Jak? Nie ważne byle by działało. Czy to terapia, czy habitRPG, czy stwierdzenie OK dzisiaj ruszam dupę, czy uświadomienie sobie, że jest się fajnym i ma fajne życie - to bez znaczenia, byle działało. Zaś rozprawy akademickie nad osobistym problemem nie pomagają osobie, która siedzi w tej matni bo może powodować myśli w stylu: "to jestem szurnięty, przerąbane... świr" - więc zadaje pytanie... PO CO? W tej robocie dyskrecja i delikatność to podstawa.

To nie gronkowiec, że wystarczy zrobić wymaz i antybogram po czym kąpać organizm (a zwłaszcza wątrobę i płuca) w farmaceutykach i po paru dniach bakteryjki znikają na zawsze (pomijam komplikacje i trudne przypadki stanowiące niewielki ale ważny procent). Podanie farmaceutyków jest OSTATECZNOŚCIĄ. Jest powód dlaczego ludzie chorzy psychicznie nie chcą brać leków. Gdyby tak po prostu pomagały to trust me brali by z chęcią, skutki uboczne są przerażające.

21-01-2014 01:39
Senthe
   
Ocena:
0

Zaburzenia psychiczne to nie są automatycznie choroby psychiczne, tak jak stany depresyjne nie są depresją. Dla osoby obciążonej problemem to nie jest istotne czy prokrastynacja jest odmianą depresji czy oddzielną jednostką chorobową, czy w ogóle ma kod ICD-10 czy nie. Ważne jest to, że to problem, który trzeba rozwiązać. Jak? Nie ważne byle by działało. Czy to terapia, czy habitRPG, czy stwierdzenie OK dzisiaj ruszam dupę, czy uświadomienie sobie, że jest się fajnym i ma fajne życie - to bez znaczenia, byle działało.

+milion. : )

21-01-2014 01:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.