» Blog » Nowe (wreszcie) Przyszło #7
30-03-2014 22:23

Nowe (wreszcie) Przyszło #7

W działach: Nowe Przyszło, Plane poleca | Odsłony: 272

Moi Drodzy!

Akcję Nowe Przyszło zawiesiłem w swoim życiu "na chwilkę", gdy w Fajnym RPG zaczęła się przedpyrkonowa gorączka pisania. A potem nie było czasu albo wyjeżdżałem w weekend albo studia albo cokolwiek. Mam nadzieję, że teraz wrócę do regularnego raportowania na dobre, a dzisiaj jest o czym pisać. Ostrzegam, będzie bardzo teatralnie - widać po mnie ostatnio, że kończę licencjat o musicalu. Jeżeli ktoś ma wrażenie, że tym razem kręcę nosem na dzieła wybitne a chwalę mierne - ja też je mam i nie wiem, czemu tak się złożyło.

Książki: Protektorat Parasola, W pałacu carów, Opowiadania Czechowa

Film: Topsy-Turvy

Operetka: HMS Pinafore

Spektakl: Korzeniec

 

 

Protektorat Parasola (tomy 1-4)

Gail Carriger

Kilka miesięcy temu kupiłem sobie angielskie wydanie trzech pierwszych części i wreszcie znalazłem na nie czas, doprawiając czwartą w polskim tłumaczeniu. To seria, którą czyta się cudownie lekko, choć na granicy guilty pleasure - z jednej strony świat jest naprawdę ciekawy, a język genialnie pasuje do lekkiej współczesnej historyjki z epoki wiktoriańskiej, z drugiej Protektorat zupełnie nie wstydzi się przynależności do gatunku paranormal romance i nazbyt często serwuje soczyste opisy pożycia małżeńskiego głównych bohaterów. Choć, skoro Ona jest niekoniecznie urodziwą damą pociągającą głównie dzięki sile charakteru, może jest to wysiłek emancypacyjny? Mniejsza jednak o pikantne szczegóły, bo Protektorat do dla mnie przede wszystkim cudny przykład naukowego, wiktoriańskiego horroru. Mamy w nim wampiry, duchy i wilkołaki, ale nie uświadczymy magii w tradycyjnym tego słowa rozumieniu, a zamiast niej spotkamy tabuny naukowców próbujących logicznie wyjaśnić naturę istot nadnaturalnych i co do grama (lub wolta) zmierzyć duszę. Która jednocześnie jest tu duszą w starym, do bólu naiwnym rozumieniu, bo artyści mają jej więcej... mieszanka "chłopskiego rozumu" i naukowych dociekań w Protektoracie jest doprawdy mistrzowska i szalenie zabawna.

 

 

W pałacu carów

Aleksander Dumas

Francuski fechmistrz przybywa do Petersburga szukać sławy i znajduje ją, ale za cenę... nie, o żadnej cenie nie ma mowy. Jego podróż na Wschód służy bowiem autorowi do zasypywania czytelnika nieskończoną ilością anegdot na temat Rosjan, dworskiego życia, Petersburga - bezimienny szermierz dostaje się w coraz lepsze towarzystwo chyba tylko po to, by Dumas mógł o nim poplotkować. Przy czym plotkuje bardzo zabawnie i ciekawie, książka w żadnym razie nie jest nudna.

 

 

Wybór opowiadań

Antoni Czechow

Boję się, iż profanem strasznym się okażę przed polterowym gremium, bo opowiadania Czechowa w większości nie wywarły na mnie wielkiego wrażenia. Nie wiem, czy to kwestia dystansu kulturowego i nie dość dobrej znajomości realiów, ale czytając większość z nich miałem wrażenie banału, braku naprawdę błyskotliwych myśli. Tylko Spać się chce naprawdę mną wstrząsnęło, a Śmierć urzędnika była upiornie śmieszna - resztę przeczytało się, chyba zrozumiało się i poczucia się nie miało, że się z wybitną myślą obcuje. Ale może to być także efekt pierwszeństwa - Czechow przetarł pewne szlaki w literaturze, ale czytając go teraz mam w głowie jego naśladowców, którzy dzięki niemu mogli pójść dalej.

 

 

Topsy-Turvy

Mike Leigh (scenariusz, reżyseria)

Film o nie zawsze łatwej współpracy Gilberta i Sulivana, autorów słynnych wiktoriańskich oper komicznych, którym współczesny musical wiele zawdzięcza. Jak zawsze miło mi się oglądało ładny obraz z epoki, ale miałem poważny problem z tym, o czym on jest i czy twórcy chcą mi nim coś opowiedzieć. Ni to śmieszne, ni to poważne, ni to (w mojej opinii, wygląda na to, że większość krytyków miało inne zdanie) naprawdę wszechstronny obraz epoki - wydarzenia następują jedno po drugim trochę zbyt przypadkowo jak na mój gust.

 

 

HMS Pinafore

Gilbert (słowa) & Sullivan (muzyka)

A skoro my już o tych dwóch panach... Pinafore to jedna z ich najsłynniejszych operetek i czytając o niej w pewnej mądrej książce uznałem, że trzeba poznać klasykę. Nigdy mnie nie ciągnęło do opery ani operetki, styl śpiewu w tych gatunkach nie przemawia do mnie, ale "Fartuszek" obejrzałem z przyjemnością. To całkiem zabawna komedia o wiktoriańskim społeczeństwie, a zwłaszcza różnicach społecznych - z epoki, więc z konieczności owinięta w bawełnę, ale też trafna i autentyczna. A niektóre piosenki w ogóle nie brzmią jak z operetki (w tym negatywnym znaczeniu operetkowości). 

 

 

Korzeniec

Remigiusz Brzyk (reżyseria)

Sosnowiecki spektakl o Sosnowcu na podstawie książki sosnowieckiego profesora. Główną oś fabuły stanowi śmierć tytułowego przedsiębiorcy Alojzego Korzeńca, ale nie powiem, żeby główna fabuła była tu niezwykle ważna - to kolejna historia, w której ważniejsze jest to, co dzieje się niejako przy okazji. A dzieje się niemało: powstanie lokalnej grupy artystycznej, przeszłość żony zamordowanego, rozruchy antysemickie... Korzeniec pokazuje całą panoramę dziejów miasta na początku XX w., niektóre sceny to wręcz teatralna pogadanka o historii. Rzecz jest nie tylko ciekawa, ale też bardzo plastycznie pokazana - to jeden z tych spektakli, w których naprawdę gra wszystko, a niektóre sceny są niezwykle plastyczne. Kiedy wdowa Korzeńcowa staje twarzą w twarz ze swoją chłopską przeszłością, gniewnie chrumka (sic!), oprowadzane przez guwernantkę dzieci to lalki animowane przez stojącą za nią aktorkę... Oczywista, to nie są bardzo oryginalne sztuczki, ale tu są naprawdę dobrze wykorzystane.

A TVP Kultura puszcza nagranie z Korzeńca we wtorek o 20.30. 

 

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
0

Boję się, iż profanem strasznym się okażę przed polterowym gremium, bo opowiadania Czechowa w większości nie wywarły na mnie wielkiego wrażenia.

Zachwyty nad dawnymi dziełami lubią iść w parze z negowaniem istnienia postępu.

31-03-2014 00:54
Szponer
   
Ocena:
0

Do mnie też opowiadania Czechowa nie przemawiały, zawsze wolałam dramaty.

31-03-2014 01:05
Planetourist
   
Ocena:
0

Dziękuję, przywracacie mi wiarę w mój gust ;)

31-03-2014 09:42
Szponer
   
Ocena:
0

Ale o dziwo, w teatrze woli się chyba wystawiać jego opowiadania. Jego dramaty sa trudne, nawet dla Rosjan. Jak chcesz o tym poczytać, to Osińska napisała książkę o teatrze rosyjskim, gdzie porusza to zagadnienie.

01-04-2014 10:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.