» Blog » Quentin: Niedokończona historia #1
21-08-2013 14:21

Quentin: Niedokończona historia #1

W działach: RPG, Quentin, Plane przedstawia, sesje, Wolsung | Odsłony: 476

Witajcie!

 

Wszystkie prace finałowe z tegorocznego Quentina będę mógł przeczytać dopiero za kilka dni, ale już teraz chciałbym napisać trochę o powstawaniu mojego scenariusza - Niedokończonych. Wydaje mi się, że warto ujawnić kulisy pisania go, bo po pierwsze są one podziękowaniami dla rzeszy testerów i doradców, a po drugie przygoda powstawała długo i wiele się dzięki niej nauczyłem.

Planetourist

Mój pseudonim wziął się nie z samolotów, a z Planescape: Torment i, zapewnie jak wielu przede mną i po mnie, długo myślałem nad przeniesieniem fabuły tej gry na sesję. Głównym problemem było dla mnie to, jak rozdzielić (spoiler!) pamięć poprzednich wcieleń między wszystkich członków drużyny. W końcu wymyśliłem, że bohaterowie musieli by być związani z jakąś inną drużyną, która wcześniej działała w ich świecie i albo zginęła, albo została w jakiś mistyczny sposób uwięziona. Dusze członków tej drużyny podsuwałyby graczom swoje wspomnienia i żądały realizacji swoich celów, ale zarazem BG przejmowaliby ich umiejętności i doświadczenie. Przez kilka lat nosiłem się z zamiarem napisania tego scenariusza pod Planescape, z mechaniką D&D i regułą Gestalt oddającą "podwójność" postaci.

Królik

Po musicalowej sesji Wolsunga na Fate Królik poprosił mnie o sesję w Planescape i stary gestaltowy pomysł odżył. Zacząłem kryklać minisetting gdzieś w Zewnętrzu, będący bodajże miastem zbudowanym pod więzieniem Ultrolotha, którego zamknięto wraz z pożartymi przez niego duszami, których emanacje czasami zsyłają wizje na mieszkańców i czynią informacje głównym towarem eksportowym mieściny. Nim jednak porządnie dopracowałem ten projekt uderzyło mnie to, jak fajnie można połączyć klimat Tormenta z motywem golema kradnącego dusze z sesji musicalowej.

W jednej chwili przerzuciłem się z Planescape'a na Wolsunga, jednocześnie wymyślając mechanikę Rozwinięć, Gadżetów i Kluczy. Przed pierwszą sesją mechanika Niedokończonych była gotowa prawie w takim kształcie, w jakim widzicie ją w gotowej przygodzie. Sądziłem wtedy, że są to reguły spisane tylko pod pierwsze testy i gdy nauczę się prowadzić taką sesję przekonwertuję ją na pełnego Wolsunga. Po dwóch sesjach zrozumiałem jednak, że metagrowych rozwiązań jest w mojej przygodzie zbyt dużo i doklejanie do niej jakiejś rozbudowanej mechaniki uczyniło by ją zbyt ciężką cyfrologicznie.

Fabularnie pierwsza sesja próbna była eksperymentem. Nie potrafiłem ustalić, jakie dusze zaklęte w golemy będą najciekawsze, więc pozwoliłem graczom wybrać trzy dowolne klucze z TSoY i wymyśliłem dla każdego z nich osobowość, która wraz ze zdobywaniem PD na danym kluczu miała coraz większą kontrolę nad poczynaniami golema. Wyszło chaotycznie, zabawnie i bardzo wolsungowo, ale jednak - głównie chaotycznie.  

Franciszek Józef

W tym chaosie musiał jednak kryć się jakiś potencjał, bowiem w sprawie Niedokończonych zainterweniował z zaświatów sam Kajzer. Tuż po tej sesji okazało się, że A Nervous Splendor - cudna książka o Wiedniu u schyłku XIX w., na którą od dawna polowałem - jest tylko w jednym antykwariacie w Polsce, a znajduje się on w Krakowie. Przy okazji wizyty u kuzyna, który wspaniałomyślnie ją dla mnie odebrał, wpadłem do Repków i jakoś tak wyszło, że przegadaliśmy o mojej przygódce dziesięć osobogodzin.

A co z tego gadania wyniknęło opiszę nie później, niż jutro - teraz wzywają mnie inne obowiązki.

 

 

Komentarze


blublu
   
Ocena:
+1
heh, ściganie jedynej dostępnej książki w kraju - nieźle. czego się nie robi dla swoich historii :) moje książki na szczęście wisiały na Allegro. tekst przeczytam po wyjściu z roboty ;)
powodzenia w dalszej części konkursu!
21-08-2013 15:52
Planetourist
   
Ocena:
+1
Drobne sprostowanie: na Nervous Splendor polowałem hobbystycznie i pod licencjat, w Niedokończonych żadnego odwołania do tej książki nie ma. Liczyłem, że zdąże napisać na Q jeszcze jeden, wiedeński scenariusz, ale niestety nie udało mi się dość dobrze rozplanować czasu.

PS. wbrew obietnicom i rozsądkowi czytam W poszukiwaniu poszukiwacza. Jestem w połowie, na razie jest świetne! Wydaje mi się, że wiem też, jak obejść kilka przykrych liniowości tego scenariusza - ale o tym, gdy już go w całości przeczytam. Swoją drogą, czy mogła byś ujawnić propozycję mechaniki, którą Petra miała Ci przesłać? 
21-08-2013 16:37
blublu
   
Ocena:
+3
jeśli razem z Petrą dopracujemy jakoś scenariusz to na pewno się pochwalimy :)
21-08-2013 17:09
~Lavier

Użytkownik niezarejestrowany
    Ehhh....
Ocena:
+1
"Przy okazji wizyty u kuzyna, który wspaniałomyślnie ją dla mnie odebrał, wpadłem do Repków i jakoś tak wyszło, że przegadaliśmy o mojej przygódce dziesięć osobogodzin."
No bo głupio byłoby jakby Repkowie odbierali znowu nagrodę skoro się wycofali...
A tak weźmiesz ją sobie ty. A w przyszłym roku kandydujesz na Sędziego Puchara Mistrzów. Beacon zaprosi cie na Latające Spodki.
Wszystko zostaje w rodzinie i jak tu nie przyznawać racji Borejce...
21-08-2013 23:05
kaduceusz
    @Lavier
Ocena:
+1
> Wszystko zostaje w rodzinie i jak tu nie przyznawać racji Borejce...

Och, to bardzo proste. Trzeba mieć tylko trochę oleju w głowie i nie posługiwać się logiką a'la Macierewicz. Spróbuj, nie pożałujesz.
22-08-2013 08:50
kaduceusz
   
Ocena:
+6
Postanowiłem jeszcze odrobinę rozwinąć swoją wypowiedź. Spójrzmy:

> Repkowie

Magda i Maciek to dwie różne osoby. Nie możesz zakładać, że mają zespolone osobowości i zawsze przemawiają jednym głosem.

> jakby Repkowie odbierali znowu nagrodę

Gdybyś choć trochę zainteresował się tematem, to wiedziałbyś, że Magda i Maciek zasiadali w Kapitule jako sędziowie i w związku z tym nigdy nie startowali w konkursie. W związku z tym nie mogą "znowu odbierać nagrody".

> A tak weźmiesz ją sobie ty.

Quentina się sobie nie "bierze", jest przyznawany w wyniku głosowania Kapituły, która znowuż jest zbiorem osób o rozmaitych erpegowych preferencjach (w tym roku - jedenastu).

> w przyszłym roku kandydujesz na Sędziego Puchara Mistrzów

Na sędziego PMMa się nie kandyduje, sędziów do PMMa wystawiają zaproszone do tego przez organizatorów konkursu organizacje fantastyczne (portale, kluby, etc.)

> Wszystko zostaje w rodzinie i jak tu nie przyznawać racji Borejce...

Jedną z lepszych cech erpegowego fandomu jest to, że dzięki uczestnictwie w dyskusjach, pisaniu tekstów, wyjazdom na konwenty i startom w konkursach można poznać wielu naprawdę świetnych ludzi. A że aktywnych erpegowców w kraju nie jest tak znowu wielu, to naturalne, że ci ludzie znają się ze sobą i ze sobą rozmawiają. I to jest super.

Niestety jednocześnie osoba, która się udziela w środowisku i wypowiada w sieci, musi się liczyć z tym, że spotka się z bezcelowym krytykanctwem, hejtem skierowanym w osoby a nie w działania i tym podobnymi. Także zastanów się Lavierze nad tym, po której stronie medalu znajduje się podobizna Twojego idola. Bo mi się wydaje, że nie po tej wartościowej. 

 
22-08-2013 09:33
Wlodi
   
Ocena:
+2
... dzięki uczestnictwie ...  i startom w konkursach można poznać wielu naprawdę świetnych ludzi.

Ręcami i nogami się pod tym podpisuję. Choć ciężko dyskutować z pewnym podejściem niektórych osób. Już spotkałem się ze słowami, że nie mam prawa wypowiadać się na niektóre tematy, bo wchłonęło mnie TWA. Natomiast zadziwiające jest to, że nie można spotkać się ze znajomymi, bo już każdy doszukuje się w tym drugiego dna.
Tym sposobem wszystkie zawody niszowych dyscypliny sportowych w których sędziowie znają się z uczestnikami są "przesądzone".

Ech ...
22-08-2013 10:25
Ifryt
   
Ocena:
0
Szkoda, że nie wytrwałeś, Plane, przy pierwotnym pomyśle. Chętnie bym przeczytał (i poprowadził) taką przygodę do Planescape!
22-08-2013 10:35
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
> Repkowie

Magda i Maciek to dwie różne osoby. Nie możesz zakładać, że mają zespolone osobowości i zawsze przemawiają jednym głosem.
 

Różnie się mówi!
 
22-08-2013 11:03
Planetourist
   
Ocena:
0
Po kolei :)

Po pierwsze, aż się zdziwiłem, jak różnymi głosami przemawiają Magda i Maciek - o tym w kolejnej części Niedokończonej Opowieści.

Po drugie, zgadzam się z Kadu - świat RPGowców jest na tyle mały, ze trudno uniknąć rozmów z byłymi/przyszłymi uczestnikami/sędziami różnych naszych imprez.

Po trzecie, biorę się za 2. część notki - oto ona.
22-08-2013 11:54
~Rower

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Po drugie, zgadzam się z Kadu - świat RPGowców jest na tyle mały


Nie RPGowców, tylko TWA konwentowo-polterowego. Nas erpegowców jest dużo więcej, poza Potergeistem, poza konwentami, bez klepania się po pupciach w Krakowie, Warszawie i Lublinie.
22-08-2013 19:08
Planetourist
   
Ocena:
0
Moim zdaniem przesadzasz. Owszem, zapomniałem przepisać jedno ważne słowo z wypowiedzi Kadu - aktywnych RPGowców - ale nie ma sensu mówić o nich (nas?) jako o TWA. Jasne, że w większości lubimy siebie nawzajem i to, co tworzymy, skoro chce nam się pisać na Polterze czy spotykać na konwentach, ale to działa w drugą stronę - grupy RPGowych znajomych tworzą się, bo ich członkowie robią fajne rzeczy, a nie na odwrót.
22-08-2013 19:23
~Rower

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co to znaczy "AKTYWNYCH erpegowców"?
Takich co szukają poklasku, czy takich, co grają i rozwijają swoje granie?
22-08-2013 19:58
Planetourist
   
Ocena:
0
Takich, którzy o swoim graniu piszą, dzielą się doświadczeniami, robią prelekcje i dyskutują na konwentach. Szanuję ludzi z dużym doświadczeniem w graniu i prowadzeniu, ale prawdziwi aktywiści to dla mnie ci, którzy dzielą się swoim doświadczeniem z innymi. Oni też grają i rozwijają swoje granie, ale jednocześnie rozwijają też świat RPG i innych RPGówców, którzy nie mają okazji bezpośrednio z nimi grać.
22-08-2013 20:04
~Rower

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oni też grają i rozwijają swoje granie, ale jednocześnie rozwijają też świat RPG i innych RPGówców, którzy nie mają okazji bezpośrednio z nimi grać.

Autorze, rozwijają co najwyżej ŚWIATEK TWA, a nie świat RPG. I tych, którzy strasznie chcą się z tym TWA identyfikować.
22-08-2013 20:11
~Tarantino

Użytkownik niezarejestrowany
    Sorka, mylisz się Rower
Ocena:
0
Jeśli TWA przyjmuje terminatorów i wychowuje ich wg. jednej obowiązującej szkoły (w tym przypadku krakowskich słoików z Lublina i Kresów Wschodnich) o rozwoju mowy być nie może, co najwyżej o regresie.
22-08-2013 21:34
Planetourist
   
Ocena:
0
I tym sposobem komentowanie pod moimi notkami o Quentinie stało się dostępne tylko dla zalogowanych. Tyldo od żartu o Repku i MEaDEI, przepraszam! 
22-08-2013 21:39
kaduceusz
   
Ocena:
+1
@Rower, Tarantino
Zapomnieliście oznaczyć swoje komcie #bóldupy. Idźcie wylewać żale gdzie indziej; myślę, że Plane chce rozmawiać o scenariuszu, a nie o Waszych majakach dotyczących erpegowego fandomu.
23-08-2013 08:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.