» Blog » Sesja bez MG
06-02-2011 16:11

Sesja bez MG

W działach: Konwenty, RPG, Sesje | Odsłony: 3

Wczoraj w wannie[1] wpadłem na nietypowy przepis na sesję:

  • Weź tylu graczy, ilu lubisz mieć na sesji.
  • Obiecaj im sesję na prostej mechanice dziejącą się tam, gdzie będziecie grać[2].
  • Gdy się zbierzecie i będziecie gotowi rozpocząć sesję, oznajmij i w tym momencie [wstaw swoje imię/nick] zniknął.
  • Gracze wcielają się w siebie samych i zaczynają w miejscu, w którym gracie. Fabułą sesji są konsekwencje i przyczyny Twojego zniknięcia. Tak naprawdę oczywiście nie znikasz i prowadzisz sesję opowiadającą o Twoim zniknięciu.

 

 

Co dalej? To zależy tylko od Ciebie. Oto kilka propozycji przebiegu takiej sesji:

Igraszki z diabłem: Gracze powinni byli bardziej się przejąć opiniami, że RPG jest satanistyczne – zgadzając się na grę z Tobą, oddali dusze diabłu. Teraz mogą być zmuszeni działać w imię Złego lub próbować zerwać kontrakt, nim zaciągniesz ich biedne duszyczki do Piekła. W ramach pierwszego pomysłu mogą np. chwilowo zastępować chorego diabła-kusiciela lub polować na dusze kolejnych RPGowców, w ramach drugiego – zbierać kasę, by wynająć najlepszego prawnika na świecie.

            Anioł RPGów: W momencie, w którym deklarujesz swoje zniknięcie, fabuła gry oddziela się od prawdziwego świata... ale co, jeżeli w grze także zniknąłeś, by poprowadzić niezwykłą sesję? Jeżeli jesteś Aniołem RPG, dobrym duszkiem zdolnym czynić czary i zmieniać rzeczywistość, chcącym zafundować znajomym rozrywkę, jakiej nie potrafili sobie nawet wyobrazić?

            Arcyfabuła: przygotowując sesję, która miała się odbyć, przez przypadek wymyśliłeś Arcyfabułę – najcudowniejszą sesję wszechczasów. Twoje myśli o niej zostały wychwycone przez pozaziemską, czczącą RPG cywilizację, która porwała Cię, byś do końca życia prowadził tę sesję jej najwybitniejszym graczom. Twoi znajomi poznają prawdę dzięki zwariowanemu łowcy UFO i wyruszą na ratunek, ale czy uda im się pokonać Obcych? I czy będziesz chciał wrócić na Ziemię, mogąc zamiast tego zostać wśród czczących Twoje pomysły, pomysłowych i genialnie odgrywających graczy?

 

 

 

            I czy ktoś byłby zainteresowany rozegraniem takiej sesji na Zjavie? Oczywiście konsekwencje mojego zniknięcia byłyby inne, niż te z przykładów.



[1] Doniosłości tego mebla* w historii wynalazczości nie sposób nie docenić.

*O ile wanna jest meblem.

[2] Sądzę, że taka sesja przez forum/Skype'a może być arcyciekawa – zwłaszcza, gdyby konsekwencje Twojego zniknięcia także wyjaśniały się w Sieci, dzięki czemu nie trzeba by prowadzić każdemu graczowi z osobna.

Komentarze


Mayhnavea
   
Ocena:
0
Koncept jako taki fajny: nie tyle granie sobą, co rozwinięcia pomysłu.

Co do perspektywy realizacji: uważam, że zatarcie granicy na linii ja-postać w tym wypadku nie jest dobre. Wręcz chciałbym napisać "bezpieczne" bądź "zdrowe". Mam na myśli automatyczne zniesienie dystansu emocjonalnego, bo kwestia "kiedy gramy a kiedy nie" rozmywa się wraz z tożsamością graczy/bohaterów.

A najbardziej chciałem odpowiedzieć na wątek o wannie :) Jej wartość - razem z prysznicem i cóż... kibelkiem jest nie do przecenienia. Jeżeli zrobiłem w życiu coś naprawdę istotnego, co przekręciło koło mojej biografii, to na jakimś etapie (zazwyczaj pierwszym, ale potem też) wykluwało się właśnie tam.
06-02-2011 16:16
Planetourist
   
Ocena:
0
Też myślałem nad tym 'niebezpieczeństwem' - szczególnie, że gracze, którym miałem dziś prowadzić tę sesję (nie wyszło), jako postaci są zwykle dość... socjopatyczni. Ale w końcu uznałem, że w tej fabule granie sobą raczej nie będzie groźne - nie wymaga ona robienia niczego zdecydowanie sprzecznego z moralnością przeciętnego gracza. Mogę sobie wyobrazić, że ktoś grający dla wyżycia się zaczyna sesję od podpalenia domu i wymordowania swojej rodziny, ale to nie była by wina scenariusza... prawda?

A Twoja opinia o wannie w pierwszym momencie mną... wstrząsnęła - zamiast 'wartość' przeczytałem 'zawartość' :)
06-02-2011 16:29
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Co do perspektywy realizacji: uważam, że zatarcie granicy na linii ja-postać w tym wypadku nie jest dobre. Wręcz chciałbym napisać "bezpieczne" bądź "zdrowe". Mam na myśli automatyczne zniesienie dystansu emocjonalnego, bo kwestia "kiedy gramy a kiedy nie" rozmywa się wraz z tożsamością graczy/bohaterów.

Bez przesady. To nie eksperyment Philipa Zimbardo z 1971, żeby uczestnicy (wcielający się w tam zresztą w inne role) mieli się krzywdzić.
06-02-2011 16:42
Mayhnavea
   
Ocena:
+1
Nie mam na myśli krzywdzenia się, podpalania domów ani doprowadzania sąsiadek do zawałów rytuałami przywołania Belzebuba na podwórku. Chodzi raczej o pozorne drobiazgi, przykrości i zadry mniejszego kalibru, które mogą być istotne dla różnych osób.

Dla porównania, klasyczny przykład ze standardowych sesji: bardzo wiele graczek ma uraz do gry (złe wspomnienia bądź całkowita rezygnacja) po tym, jak podczas pierwszych sesji ich postacie kobiece (w towarzystwie samych chłopaków) były gwałcone. Niby szczeniackie śmiechy, nieodróżnianie gwałtu od ostrego seksu, itd. Takie coś zostaje nawet gdy jest duży dystans do postaci. Przy zniesieniu dystansu dużo mniejsze rzeczy mogą sprawić przykrość - szczególnie gdy dochodzi do sytuacji, gdzie zaczyna się grać grozą bądź obawą o życie.

Nie próbuję tutaj wprowadzać żadnej normy pedagogicznej, ot, zwracam uwagę, że to sprawa bardzo delikatna :) Przykład fajnie wykorzystanego motywu graczy-bohaterów dał John Wick przy okazji swojego systemu o templariuszach (http://johnwickpresents.com/market /products/thirty.html).
06-02-2011 17:28
Kamulec
   
Ocena:
0
"Bez przesady. To nie eksperyment Philipa Zimbardo z 1971, żeby uczestnicy (wcielający się w tam zresztą w inne role) mieli się krzywdzić."
Chyba, że zmienić na LARP.

Szczerze jednak uważam, że wcielanie się w siebie nie jest dobrym pomysłem - wszyscy grający musieliby chcieć uzewnętrzniać wobec pozostałych uczestników wszystkie swe cechy, nawyki, wady. Skompletowanie takiej ekipy jest zaś niemożliwe, więc mielibyśmy tylko cyrk obłudy.
06-02-2011 17:29
Planetourist
   
Ocena:
0
@Mayhnavea

Jasne, losami siebie w fabule o wiele łatwiej się przejąć, niż przygodami jakiejś postaci. Wydaje mi się jednak, że w rozwinięciach tej sesji nie ma miejsca na sytuacje uwłaczające godności graczy, a absurdalna, komiksowa konwencja dodatkowo zwiększyłaby dystans. Właśnie ze strachu przed przekroczeniem pewnych norm podałem nie do końca poważne przykłady akcji na usługach Piekła.

@Kamulec

To, o czym piszesz, byłoby poważnym problemem w grze zorientowanej na postacie. Wydaje mi się, że w Sesji bez MG nie byłoby za dużo czasu na odgrywanie i postać byłaby dla gracza narzędziem do odkrywania fabuły, przez co granie sobą zeszło by na dalszy plan - byłoby głównie elementem początkowego zaskoczenia i powodem licznych gagów :)
06-02-2011 17:47
Mayhnavea
   
Ocena:
+2
Z drugiej strony: gdyby pogadać o tym z gracami, żeby wyrazili zgodę, a następnie narzucić konwencję komediową? Tak, żeby każdy autoironicznie parodiował swoje zachowanie, robił aluzje do głupich historii z własnego życia. Sądzę, że coś takiego byłoby strasznie fajne - ale tylko w grupie przyjaciół i z osobami b. zdystansowanymi do siebie. A o te 2 rzeczy, zwł. ostatnią - najtrudniej.
06-02-2011 18:07
Khil
   
Ocena:
0
Hej, mam pytanie - a co ze mną? Czy wcześniejszy MG również gra jako on sam? Przecież zniknął! A może wychodzi na piwo? Z daleka obserwuje poczynania graczy-postaci_graczy?
06-02-2011 18:09
Planetourist
   
Ocena:
0
To nie jedyna opcja, ale ja to widzę tak*: MG deklaruje swoje zniknięcie i w tym momencie staje się Mistrzem Gry - obejmuje narrację, momentalnie umieszczając graczy w wersji naszego świata, w której właśnie zniknął. Może potem pojawić się jako odgrywany przez siebie NPC, ale poza tym pełni wszystkie normalne funkcje prowadzącego daną sesję.


*i miałem wrażenie, że w notce opisałem to dość jasno ;)
06-02-2011 18:15
n jak
   
Ocena:
0
Trochę hardcore'owy pomysł. Jak to jest jakaś mało dojrzała (10-21 lat) drużyna (emocjonalnie) to mogą wyjść ww. problemy przez Mayhnavea. Poza tym, większość graczy będzie miała opory do gry bez MG, ponieważ kiedy zabraknie ciała decyzyjnego to większość z nich nie będzie wiedziała, jak się zachować.

Proponuję na początek zrobić sobie psychodramę i zobaczyć jak to wyjdzie.
06-02-2011 19:05
Planetourist
   
Ocena:
0
@n jak

Czyli jednak nie opisałem tego dość jasno. MG tak naprawdę nie ma zniknąć - by nie powstawały dalsze tego typu wątpliwości, dodałem jedno zdanie do przepisu:

Tak naprawdę oczywiście nie znikasz i prowadzisz sesję opowiadającą o Twoim zniknięciu.
06-02-2011 20:22
dzemeuksis
   
Ocena:
0
większość graczy będzie miała opory do gry bez MG
Planetourist nie proponuje gry bez mistrza gry.
06-02-2011 20:44
Kamulec
   
Ocena:
0
n jak - wyznaczanie granicy dojrzałości 10-21 jest trochę dziwne. Mam wrażenie, że ekipa musiałaby być wybitnie głupia, aby w wieku studenckim rozegrać sesję jak z opisu Mayhnavea.

Planetourist - co to za gra fabularna bez odgrywania? W razie wartkiej akcji też jest odgrywanie, a odpowiedzi "jak ja bym się zachował w takiej sytuacji" wcale nie muszą być satysfakcjonujące. Z przyczyn towarzyskich wielu rzeczy nie będzie chciało się powiedzieć. Dwa proste przykłady:
1. Podkochujesz się w koleżance. Wasze postacie (Wy) w fabule pewnie zaraz zginą. Wiesz, że wyznałbyś jej w takiej sytuacji miłość. Robisz to w grze?
2. Nie lubisz koleżanki i wiesz, że jej byś nie pomógł. Zostawiasz jej postać na pewną śmierć?

To dotyczy niemal każdego zachowania. Postacie będą drętwymi pionkami, bo nie będzie nikt ani chciał wypaść na samochwałę, ani na ułomnego ofermę, to samo z relacjami międzyludzkimi - nie jest standardem ujawnianie swojego realnego nastawienia do poszczególnych osób.
06-02-2011 20:48
n jak
   
Ocena:
0
@dzemeuksis - teraz już wiem ;)
@Kamulec - wszystko jest indywidualne, założyłem dość szerokie, ale bezpieczne widełki. Poza tym... ze studentami różnie bywa : P
06-02-2011 20:54
Kamulec
   
Ocena:
0
[n]n jak[/n] - osoba wybitnie głupia też może być studentem
07-02-2011 09:08
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Prowadzilem kiedys cos takiego, tyle ze gracze mieli quest odnalezc Andrzeja Sapkowskiego zeby naprawial rzeczywistosc wiedzmina skażoną glupim filmem i serialem i rownie puputaną grą Wyobraźni.
Zaczelo sie od tego ze zaczelismy grac w setting wiedzminski na autorce, a tam gracze dostrzegli ze bohaterowie byli karykaturalni i groteskowi,
gracze ktorzy znali moja wizje tego swiata zaczeli sie dziwic, zaczeli dyskutowac miedzy soba co sie dzieje.
Wtedy postawilem przed nimi w grze alternatywna wizje siebie i zlecilem im misje w swiecie rzeczywistym.
Duzo by gadac, skonczylo sie tak ze wparowali na konwent z bronia palna zeby dokonac egzekucji na odpowiedzialnych osobach i przywrocic swiat wiedzmina do ladu.
Oczywisce wparowali w przygodzie, nie naprawde.
Ale po sesji wszyscy mielismy niesmak, chyba tym ze postaci=gracze pokazalo im jak bardzo sie roznia w realu od swoich wyobrazen o sobie.
Bylo to przykre uczucie i nigdy wiecej
07-02-2011 09:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.